Wieczorem był występ Zosi - zakończenie roku w szkole tańca El-Dance. Wojtek oglądał i śpiewał Gangnam Style, co chwilę mówiąc, że chce iść do domu. Na zdjęciu Zofia i Wojtek w tle.
W Boże Ciało mieliśmy iść na procesję, ale Zosia się rozchorowała i zostaliśmy w domu. Wojtuś bardzo chciał zrobić piknik, więc Mama rozłożyła koc na trawie i przyniosła truskawki a Wojtuś przyniósł picie. Później Wojtas dorwał swoją piłkę do skakania i świetnie się bawił. Poprosił Mamę o zdjęcia i film. Strasznie się chichrał, gdy Mama pokazywała mu nagranie z telefonu. A później było duuuuuuuużo przytulanek z Mamą :-)
W piątek popołudniem, po powrocie Mamy z pracy, pojechaliśmy całą czwórką do Niesiołowic. Był tam Wujek Bartek, Ciocia Becia, Adaś (12 lat), Krzyś (9 lat) i Ewcia (2 latka) oraz Mama Wujka Bartka - Ciocia Jola. Zostaliśmy na noc, do soboty. Wojtas dużo rysował, skakał z dziećmi na trampolinie, bawił się piłką, biegał boso po trawie (Mama groziła palcem 😆) i usiłował wejść do baseniku. W sobotę pojechaliśmy do domu wstępując po drodze na obiad do Gościńca U Przyjaciół. Później robiliśmy fajne NIC :-) W niedzielę wstaliśmy wcześnie, zjedliśmy jajecznicę z GĘSICH jaj i Tata pojechał z Zosią do kościoła a po powrocie spakował się i pojechał na lotnisko. My z Mamą pojechaliśmy na basen popatrzeć, jak Zochulec dostaje medal i dyplom na zakończenie kolejnego semestru szkoły pływackiej. A później pojechaliśmy do Cioci Agnieszki, gdzie spędziliśmy cały dzień - dzieci bawiły się (czasem nawet razem z Wojtkiem) a Mama z Ciocią gotowały obiad, piekły ciasto bezgluteno...
Komentarze
Prześlij komentarz