Weekend 16-18 czerwca 2017
W piątek popołudniem, po powrocie Mamy z pracy, pojechaliśmy całą czwórką do Niesiołowic. Był tam Wujek Bartek, Ciocia Becia, Adaś (12 lat), Krzyś (9 lat) i Ewcia (2 latka) oraz Mama Wujka Bartka - Ciocia Jola. Zostaliśmy na noc, do soboty. Wojtas dużo rysował, skakał z dziećmi na trampolinie, bawił się piłką, biegał boso po trawie (Mama groziła palcem 😆) i usiłował wejść do baseniku.
W sobotę pojechaliśmy do domu wstępując po drodze na obiad do Gościńca U Przyjaciół. Później robiliśmy fajne NIC :-)
W niedzielę wstaliśmy wcześnie, zjedliśmy jajecznicę z GĘSICH jaj i Tata pojechał z Zosią do kościoła a po powrocie spakował się i pojechał na lotnisko.
My z Mamą pojechaliśmy na basen popatrzeć, jak Zochulec dostaje medal i dyplom na zakończenie kolejnego semestru szkoły pływackiej. A później pojechaliśmy do Cioci Agnieszki, gdzie spędziliśmy cały dzień - dzieci bawiły się (czasem nawet razem z Wojtkiem) a Mama z Ciocią gotowały obiad, piekły ciasto bezglutenowe (cudny zakalec... 😆) i planowały wakacje w sierpniu. Popołudniem pojechaliśmy do Riviery wykupić wczasy i - co ważniejsze - zjeść lody, o które wyraźnie i ładnie Łołek poprosił. On dostał truskawkowe, ulubione. W kubeczku zamiast wafelku, żeby były bez glutenu.
Później wróciliśmy do Cioci i na kolację były pysznej NALEŚNIKI!!! A wieczorem, już w domu, Łołek odpadł w trzy sekundy. I za nic nie chciał wstać rano.
Dużo się działo 😆


Komentarze
Prześlij komentarz